Pies zazwyczaj boi się tego, czego nie zna, dlatego wychowanie trzeba zacząć od socjalizacji, dzięki której powoli, pod okiem opiekuna, pozna swoje otoczenie i nauczy się bezpiecznie w nim poruszać. Prędzej czy później każdy pies będzie musiał trafić do weterynarza, choćby przy okazji odrobaczania i szczepień. Trzeba go jak najwcześniej z tym miejscem zapoznać, oswoić z nietypowym wyposażeniem i bliskością obcych ludzi w białych fartuchach. Nie ma nic gorszego, niż pierwsza wizyta w lecznicy połączona z bolesnym zabiegiem lub badaniem. Za wszelką cenę trzeba mu tego oszczędzić i zadbać o to, by wcześniej bezstresowo się z tym miejscem oswoił i opuścił je zachowując dobre wspomnienia. W przeciwnym razie każda wizyta będzie udręką, zarówno dla psa, jak i dla jego właściciela.

Od pierwszych tygodni życia trzeba oswoić psa ze szczególnego rodzaju dotykiem, z którym spotka się podczas badania. Uczymy go siedzenia i leżenia na stole, zaglądamy mu do uszu i pyszczka, dotykamy i delikatnie uciskamy go w różnych miejscach, starając się naśladować czynności, które zazwyczaj podczas badania wykonuje weterynarz. Jeśli się bez protestów poddaje, chwalimy go i nagradzamy smakołykiem. W domu, w którym są dzieci, bardzo przydatnym rekwizytem do tego rodzaju ćwiczeń będzie zestaw „mały lekarz”. „Badanie” w wykonaniu osób, które pies zna i do których ma zaufanie nie wywoła stresu, potem o przeprowadzenie tego ćwiczenia można poprosić kogoś ze znajomych. Nie wolno z tym zwlekać, bo w momencie, gdy coś się dzieje, a pies jest przestraszony i obolały, a na naukę jest już za późno i w efekcie lęk przed weterynarzem może pozostać na całe życie.
Wystarczy przyjrzeć się psom w poczekalni – jedne są spokojne, niemal znudzone, inne spanikowane, bo mają z tego miejsca niezbyt miłe wspomnienia. Jeśli pies jest zdrowy, wizyty nie są dla niego stresujące, poddawany jest tylko kontrolnemu badaniu i szczepieniu. Jeśli za dobre zachowanie pochwalimy go i nagrodzimy smakołykiem, możemy mieć pewność, że następnym razem spokojnie, bez najmniejszych obaw tu wróci.

Na pierwszą wizytę najlepiej umówić się wcześniej i wybrać porę, kiedy nie ma zbyt wielu pacjentów i personel może poświęcić psu więcej czasu. Taka zapobiegliwość pozwoli w przyszłości oszczędzić niepotrzebnych nerwów, zarówno psu, jak i jego opiekunowi. Jeśli trafimy na lekarza, który ma dobre podejście do zwierząt, a na zakończenie nasz podopieczny dostanie od niego dyskretnie przekazany mu przez opiekuna psa smakołyk, zaakceptuje to miejsce i za jakiś czas bez oporów tu wróci. Może to być przy okazji szczepienia, które jest bezbolesne i odbywa się zazwyczaj tak sprawnie, że pies go nawet nie zauważa. Dużym błędem jest czekanie z pierwszą wizytą do czasu pojawienia się jakiejś poważnej choroby, kiedy na oswajanie się i zapoznawanie nie ma już ani atmosfery, ani czasu.
Ponieważ do lecznicy najczęściej trzeba zawieźć psa samochodem, dobrze by było, gdyby był już do niego przyzwyczajony. O tym jak go oswoić z tym środkiem transportu piszemy tutaj.
Nie trzeba chyba dodawać, że chociażby z szacunku dla osób, które będą się nim zajmowały, pies powinien być czysty i wyczesany. Gdyby ze względu na stan jego zdrowia było to zbyt męczące, oczywiście trzeba z tego zrezygnować. Natomiast nie należy kąpać psa przed badaniem, jeśli mamy do czynienia z chorobą skóry, ponieważ ustalenie jej przyczyny może wymagać pobrania zeskrobin do mikroskopowego badania. Nie powinno się również usuwać wydzieliny z oczu lub uszu, bo jej wygląd może ułatwić postawienie diagnozy.












