W tej służbie potrzebne są nadzwyczajne umiejętności. Pies współpracujący z celnikami musi mieć doskonały węch i pasję tropienia. Na granicach poszukuje się przeważnie narkotyków, papierosów, alkoholu, materiałów wybuchowych a także ludzi ukrytych w najrozmaitszych zakamarkach dużych samochodów. Psy specjalizują się zazwyczaj w poszukiwaniu określonych przedmiotów i są w swojej dziedzinie mistrzami. W tego rodzaju pracy najlepiej sprawdzają się owczarki niemieckie, labradory oraz owczarki belgijskie.

Przed przyjęciem na szkolenie pies zalicza testy kwalifikacyjne, pozwalające określić jego predyspozycje do pracy w służbie celnej. Przechodzi także badania lekarskie, bo dobre zdrowie i kondycja są tu niezbędne. Każdy pies przypisany jest do jednej osoby, która jest jego przewodnikiem. Szkolenie w związku z tym musi odbywać się dwutorowo:
- przewodnik zdobywa wiedzę teoretyczną z zakresu psychologii, techniki wykorzystania psów w służbie celnej, metod szkolenia opartych na bodźcach pozytywnych i sposobów komunikowania się z psem,
- jednocześnie prowadzone są zajęcia praktyczne z tresury psów, przewodnicy poznają zasady żywienia psa pracującego i jego pielęgnacji, bo pies na służbie musi nie tylko być skuteczny ale także się odpowiednio prezentować.
Psy pracujące na cle z zasady są łagodne, bo cały czas pracują wśród ludzi, ale w potrzebie potrafią stanąć w obronie swojego przewodnika. Nie ulega wątpliwości, że osiągnięcia służb celnych nie byłyby tak imponujące, gdyby nie ich czworonożni pomocnicy. Ponoć przemytnicy potrafią podjechać samochodem pod przejście graniczne i zawrócić, jeśli zobaczą, że na służbie jest pies. I nie ma się co dziwić, skoro ten sympatyczny labrador o imieniu Lucky, tylko w jednym miesiącu wykrył przemyt ponad pięciu milionów sztuk papierosów.

Trudno sobie wyobrazić wykrycie przemytu narkotyków bez pomocy psa. Choć niewielkie objętościowo paczki łatwo ukryć, pies je bez problemu znajdzie kierując się swoim niezwykłym węchem, który jest nieporównanie lepiej rozwinięty niż u ludzi. Wystarczy powiedzieć, że człowiek odróżnia około 4000 zapachów a pies aż pół miliona!
Twierdzenie, że wyszkolenie psa, który szuka narkotyków wymaga jego uzależnienia, jest całkowitą bzdurą. Nigdy nie daje się psom narkotyków. Oczywiście jeśli mają ich szukać muszą znać ich zapach, dlatego do szkolenia używa się plastikowej, starannie zamkniętej tuby lub piłki pełniącej rolę zabawki, w której wnętrzu znajduje się kilka gramów narkotyku. Pies podczas zabawy oswaja się z zapachem narkotyku, ale z nim samym nigdy bezpośrednio się nie styka. Po kilku tygodniach zabawka zostaje schowana, a psa zachęca się do jej poszukiwania. Używa do tego nie wzroku, tylko węchu, czyli szuka tego czym zabawka pachniała – narkotyku. Kiedy znajduje poszukiwany zapach, okazuje się, że tuby nie ma, jest za to odrobina narkotyku wtarta na przykład w dywan. Pies szuka zabawki, więc z furią drapie miejsce w którym odnalazł znajomy zapach. W ten sposób wykonuje swoje zadanie, bo na służbie musi nie tylko odnaleźć miejsce ukrycia przemycanego towaru, ale także wyraźnie je pokazać. To drapanie oznacza dla jego przewodnika, że to czego szuka jest właśnie w tym miejscu, które pies z takim zapamiętaniem drapie. Możemy więc być spokojni, używki pozostają nadal domeną ludzi i pijanego, odurzonego narkotykami psa, do tego z papierosem w zębach z pewnością nigdy nie zobaczymy.

Sklonowani bracia pełnią służbę na koreańskim lotnisku
Znalezienie dobrego psa do służby celnej jest tak trudne, że Koreańczycy postanowili sklonować na uniwersytecie w Seulu komórki macierzyste labradora, który przez wiele lat pełnił służbę na lotnisku. Wyróżniał się niespotykaną skutecznością i kiedy zaczął się starzeć stwierdzono, że trudno będzie znaleźć godnego następcę. Ktoś wpadł na pomysł jego sklonowania. Proces klonowania zakończył się sukcesem, wszystkie psy, które dzięki temu przyszły na świat, odziedziczyły cechy wspaniałego ojca i wszystkie po odpowiednim szkoleniu podjęły pracę w służbie celnej.

















